Diecezja Warszawsko-Praska
Pasterki z udziałem biskupów w Diecezji Warszawsko-Praskiej (foto, video)
25 grudnia 2020 roku

Biskupi z Diecezji Warszawsko-Praskiej tradycyjnie sprawowali Mszę Świętą o północy, zwaną Pasterką, w parafiach Diecezji Warszawsko-Praskiej.

Biskup Romuald Kamiński sprawował Mszę Świętą w parafii Imienia NMP w Międzylesiu.

W homilii Ordynariusz Warszawsko-Praski przypomniał, że to miłość zawsze zwycięża:

Gdybyśmy pozostali w sferze relacji czysto ludzkich, to każdy z nas rozumie, jak bardzo bolesne jest oddalenie od osoby, która nas kocha. Cierpią obie strony, a cóż dopiero, kiedy o naszym Ojcu Niebieskim mówimy, że On jest samą miłością i samym miłosierdziem. Nietrudno zrozumieć, że to oddalenie się umiłowanego stworzenia, jakim jest każdy z nas, było dla Ojca wielkim trudem. Miłość ma tę szczególną moc, że potrafi przezwyciężyć to, co grzech zamieszał. I tak tez się dokonało – Bóg posyła swojego Syna, a ten w posłuszeństwie do Ojca, ale posłuszeństwo to ma wszystkie cechy miłości wobec Ojca, podejmuje wielkie zadanie misji zbawczej.

Biskup Romuald Kamiński powiedział, że dziś rozpoczyna się widoczna część zbawczej misji – Jezus przychodzi jako małe dziecię. W tym czasie szczególnie zwracamy uwagę na kolędy, które powinny stanowić dla nas wielką katechezę. Duchowny zachęcił do głębokiego wsłuchiwania się w śpiewany tekst.

To nie jest tylko radość nasza ludzi, ale widzimy, że na ten moment, na to wydarzenie, czekały Niebiosa, a więc ta tęsknota za jednością całego stworzenia ze Stwórcą była od samego początku, gdy dokonał się tragiczny podział. Gdy dziś przychodzimy na Mszę Świętą Pasterską, chcemy Bogu podziękować za pełny dar pojednania nas. Przeżyjmy to z pełną radością.

Kontynuując wątek ogromnej miłości, jaką obdarza człowieka Bóg Biskup Kamiński powiedział:

Czasem nie dowierzamy, że Bóg tak wysoko nas wynosi, tak nas ceni, kocha, szanuje. Dobrze byłoby, gdyby ta prawda miała odniesienie do nas samych, byśmy również umieli siebie szanować i wcale nie ma to obrazu pychy. Szacunek wobec samego siebie to wyraz zrozumienia, że jesteśmy kimś, ale patrzymy na to w wielkiej pokorze i prawdzie, bo tego pragnie Ojciec. Mówi: ty jesteś Moim dzieckiem, to znaczy ze jesteś kimś wyjątkowym.

Jednak stanięcie w prawdzie musi odbywać się w pełni pokory wobec Pana Boga:

Powiada Bóg: “Beze mnie nic nie możecie uczynić”, a więc nasza wielkość, moc, nasze piękno, dobro, wszystko to jest zakorzenione w Panu Bogu. Kiedy przychodzi nam w ciągu życia przechodzić przeróżne doświadczenia, zmagać się różnymi problemami, których nieraz nie rozumiemy, to warto sięgnąć po tę prawdę: “Wszystko mogę w tym, który mnie umacnia”. Wszystko mogę zrozumieć. Człowiek, który zanurzy się prawdziwie w miłości Boga i odda się bez reszty Jego powadzeniu, to z czymkolwiek w życiu by się zmierzył, to będzie dla niego zrozumiale i zawsze zwycięskie.

W homilii przywołana została również cisza, której dzisiejszemu światu tak bardzo brakuje, a która jest miejscem spotkania z Bogiem.

Jakże nieraz doskwiera nam codzienny chaos, szum medialny. Człowiek potrzebuje cichości. Uporządkowania swego wnętrza. Po pierwsze, bo chce usłyszeć najpierw głos Boga, a Bóg mówi bardzo delikatnie. W tym wielkim harmidrze, który się dokonuje dzisiaj, Bóg nie będzie przekrzykiwał tego wszystkiego. On pragnie, by serce ludzkie było przygotowane i wyciszone. Nasze sumienie także chciałoby podpowiedzieć, ale sumienie także jest delikatne. I wreszcie drugi człowiek, który idzie z nami w tej pielgrzymce wiary i chciałby także zwrócić uwagę, ale nie może się jakby dostać do nas. Tyle się wokół nas dzieje, w nas dzieje, jak tutaj przesłać te szczególną wieść, która Jego serce pragnie wprowadzić naszego serca, umysłu, sumienia. Ten żłóbek betlejemski i szczególna cisza tej nocy jest doskonałym przypomnieniem, jak to jest bardzo potrzebne w naszym życiu.

Więcej zdjęć tutaj.

Biskup Marek Solarczyk przewodniczył Mszy Świętej w parafii Narodzenia Pańskiego na Witolinie.

Biskup pomocniczy naszej diecezji w homilii mówił o wyjątkowości momentu narodzin:

Tyle już Mszy, tyle sakramentów Eucharystii w naszym życiu. Moment narodzenia podkreśla, że życie trwa, uruchamia i właściwie rozpoczyna to wielkie oczekiwanie, wypatrywanie: do czego doprowadzi, kim będzie? Po ludzku mówimy: jak się będzie chowało? To jest również w jakiejś mierze zawsze tajemnica Eucharystii. Kiedy człowiek staje z tym ludzkim zadziwieniem, wobec tego daru i tego momentu, to jest naprawdę czas i miejsce życia Boga, które się odnawia, które się potwierdza, które się rozwija. Potrzeba tej naszej wrażliwości, potrzeba tego naszego zadziwienia jak przy narodzeniu, bo wtedy człowiek tego nie przeoczy, bo wtedy człowiek nie powie: to nie jest moje, bo wtedy z całym drżeniem i z całą wrażliwością i odpowiedzialnością człowiek to weźmie do swojego serca.

Na zakończenie biskup Marek Solarczyk życzył wiernym, żeby tegoroczna uroczystość Narodzenia Pańskiego umocniła to, co dobre i piękne w życiu każdego z nas:

Aby tegoroczna uroczystość Narodzenia Pańskiego była przede wszystkim takim czasem i takim momentem, gdzie my staniemy wobec narodzonego Jezusa Chrystusa, aby odnowić to, co jest pięknem i bogactwem naszego życia. Aby odnowić i potwierdzić wielką tajemnicę życia z Bogiem i naszej wiary. Aby z całą ufnością prosić Maryję o orędownictwo, św. Józefa o to, aby był opiekunem tych naszych dróg – życia i wiary. Stańmy z naszą ludzką odpowiedzialnością i gotowością, aby to, co jest matczyną opieką i ojcowską troską we wspólnocie Kościoła było przez nas podjęte i przeżywane na miarę naszych życiowych powołań. Niech to, co Bóg nam ofiarowuje trwa w nas! Niech Bóg umacnia rozwój tych darów i niech one sprawiają, że tajemnica Narodzenia Pańskiego będzie zawsze w naszym życiu mocna i żywa!

Więcej zdjęć można obejrzeć na profilu społecznościowym biskupa Marka Solarczyka.

Biskup Jacek Grzybowski przewodniczył Mszy Świętej Pasterskiej w parafii św. Hieronima w Starej Miłośnie.

Homilię rozpoczął od przypomnienia adwentowej symboliki światła i ciemności, która prowadzi nas do Narodzenia Pańskiego:

Kiedy przez adwent przychodziliśmy w ciemnościach poranka, o 7:00 rano jest ciemno, jak w nocy, z lampionami, ze świecami do ciemnego kościoła, właśnie w tej symbolice pragniemy oddać to pragnienie, tę nadzieję, że światło Boga potrafi przełamać ciemności naszego grzechu, naszej słabości, beznadziei, depresji. W tym roku w sposób szczególny było to wymowne.

Dzisiejsza uroczystość odsłania trzy epifanie, które powinniśmy należycie odkryć. Czas Narodzenia Pańskiego, powinien być czasem pogłębionego poszukiwania Boga, odkrywania Go w ciemnościach świata, bo bez Niego nie wiemy jak się odnaleźć. Nie możemy skupić się jedynie na humanistycznych uniesieniach, ludzkich relacjach, dodał biskup pomocniczy diecezji warszawsko-praskiej.

Element światła i ciemności, który tak mocno obecny jest w adwencie, prowadzić ma nas do trzech epifanii, które stanowią istotę Narodzenia Pańskiego. Pierwsza epifania, czyli objawienie Boga stanowi noc narodzenia Pańskiego, druga – przeżywana za kilkanaście dni, to pokłon trzech mędrców, gdzie oni ukażą nam to dziecko jako Króla, Mesjasza i jako Sługę Jahwe. I trzecia epifania, na końcu Narodzenia Pańskiego, czyli epifania chrztu Pańskiego, gdy już dorosły Jezus rozpoczyna działalność i staje się publicznie synem posłanym przez Ojca. Ten czas Narodzenia Pańskiego jest czasem poszukiwania Boga, który stał się człowiekiem. Czcimy Boga, którego chcemy szukać, adorować.

Biskup Jacek Grzybowski przypomniał też, że człowiek w swej naturze jest słaby i tylko z pomocą Bożą może prawdziwie żyć. Odwołując się do nauczania Ojców Kościoła i wczesnochrześcijańskich teologów przywołał porównanie Chrystusa, jako nowego Adama:

Chrystus jako człowiek musi stać się dla nas nowym Adamem. Narodził się jak człowiek, przyjął cierpienie, ale nie przyjął grzeszności. Prze Swe wcielenie wziął na Siebie bezgrzeszną naturę człowieka, którą Adam otrzymał w momencie stworzenia, ale przez moment grzechu całkowicie utracił.

Maksym Wyznawca próbuje powiedzieć nam, że bez Nowego Adama, nie możemy stać się prawdziwymi ludźmi. Bez Boga nie będę w pełni człowiekiem. Ta prawda, ta teza budzi ogromne kontrowersje. Wiele osób może powiedzieć, że tu się wyraża wręcz wrogość do człowieka, ale to nieprawda. Benedykt XVI powołując się na wczesnochrześcijańskich pisarzy i całą tradycję Kościoła mówi wyraźnie – bez Nowego Adama – Jezusa, sami zatracimy się w naszej naturze – grzesznej, słabej. On podaje rękę, On nas wyciąga, On nas wyprowadza. Będziemy to za kilka miesięcy przeżywać w tajemnicy paschalnej.

Więcej zdjęć tutaj.

Dod. Jakub Troszyński 28.12.2020 o 8.55, akt. 28.12.2020 o 8.56