Diecezja Warszawsko-Praska
Betlejem to Dom Chleba
List Pasterski Ks. Arcybiskupa na Boże Narodzenie 2005

“Pójdźmy do Betlejem
i zobaczmy, co się tam zdarzyło
i o czym nam Pan oznajmił.” Łk 2,15.


Drodzy Bracia i Siostry


Te słowa czytamy we Mszy świętej w dzień Bożego Narodzenia. Wyrażają one odpowiedź pasterzy na wezwanie skierowane do nich przez anioła.


Wrażliwość na Boże wezwania

Zaskakująca jest ta gotowość prostych ludzi do spełnienia oczekiwań, jakie postawił przed nimi Boży posłaniec. Chociaż zostali wyrwani ze snu w środku nocy, to natychmiast wybrali się do pobliskiego Betlejem, aby oddać pokłon Synowi Bożemu.

Nie ociągali się ani chwili. Nie roztrząsali jak to możliwe, aby Mesjasz narodził się w lichej stajni. Nie zasłaniali się wielością obowiązków, koniecznością pilnowania stada. Nie tłumaczyli się inni są godniejsi aby pójść przed nimi. “Udali się (…) z pośpiechem i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę leżące w żłobie” Łk 2,16.

Obecny Ojciec Święty Benedykt XVI, zanim jeszcze został powołany na Stolicę Piotrową, tak mówił o wspomnianej scenie: “Herod o niczym się nie dowiaduje. Podobnie jak uczeni w Piśmie. Wiadomość dociera do pasterzy, do ludzi oczekujących, którzy widzą, że jest im potrzebna odkupicielska bliskość Boga, do ludzi otwartych, gotowych udać się do betlejemskiego żłóbka”. (por. Bóg i świat, z kard. Ratzingerem rozmawia Peter Seewald. Znak 2001. s. 197).

Drugimi, o których wspomina Pismo święte, że stanęli przed nowonarodzonym Chrystusem, byli Mędrcy ze Wschodu. Oni dotarli do stajenki później. Ale i droga, którą mieli do pokonania była o wiele dłuższa i trudniejsza. Gwiazda wskazująca im drogę nie przemówiła do nich ludzkim głosem. Wiele spraw trzeba było odgadnąć intuicyjnie, o inne trzeba było dopytać. Wszystko to warto było jednak pokonać, by stanąć przed Dziecięciem, którego godność wyrażały złożone dary: złoto, kadzidło i mirra.


Nasze Betlejem

Liturgia Uroczystości Bożego Narodzenia pozwala nam przekroczyćgranice czasu i przestrzeni, abyśmy mogli stanąć przed obliczem Tego, Który “dla nas ludzi i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba”. Dlatego dzisiaj, wypowiadając te słowa w Wyznaniu wiary, razem z pasterzami i mędrcami klękamy wobec niepojętej tajemnicy Boga, Który dla nas stał się Człowiekiem.

W Boże Narodzenie idziemy duchowo do Betlejem. A Betlejem, to po hebrajsku znaczy: “Dom Chleba”. Czyż to przypadek, że Ten, Który jest obecny sakramentalnie pośród nas w Eucharystii pod postacią Chleba, narodził się w “Domu Chleba”? Czy nie jest to zapowiedź Jego całkowitego oddania się nam jako pokarm?

Tak więc nasze pielgrzymowanie na spotkanie z Bogiem Wcielonym jest pielgrzymowaniem do Ołtarza. Dokonuje się ono szczególnie w każdą niedzielę i święto, gdy uczestniczymy w Eucharystii. Duchowe Betlejem jest przecież wszędzie tam, gdzie przychodzi do nas Chrystus.

Przed trzema miesiącami zakończyliśmy w naszej diecezji rok Eucharystii ogłoszony przez Ojca Świętego Jana Pawła II. Jednak Eucharystia jest i zawsze będzie centrum życia Kościoła. Bo wszystkie drogi Kościoła muszą prowadzić do Eucharystii.

Przypomniał nam tę prawdę Ojciec Święty Benedykt XVI, podczas niedawnej wizyty biskupów polskich w Rzymie “ad limina Apostolorum”. Wśród wielu wezwań usłyszeliśmy również to, aby ewangelizacja i katecheza koncentrowały się “na doświadczeniu sakramentalnym, a szczególnie na przeżywaniu misterium Eucharystii”. (por. Benedykt XVI do biskupów polskich 17. 12. 2005r.)


Zadanie budzenia ducha i sumienia

Ojciec Święty cieszy się razem z nami, że polskie kościoły są pełne wiernych, że mamy wiele powołań kapłańskich, że jesteśmy głęboko przywiązani do naszej katolickiej i narodowej tradycji. Równocześnie wzywa nas, abyśmy nie ulegali pokusie fałszywego uniwersalizmu i nijakości. Podkreśla, że: “Jednym z ważnych zadań wynikających z procesu integracji europejskiej jest odważna troska o zachowanie tożsamości katolickiej i narodowej Polaków”. (Benedykt XVI do biskupów polskich 23. 11. 2005r.)

Mamy świadomość jak wiele mamy w tej sprawie do odrobienia. Bo mimo pięknych polskich tradycji, które pielęgnujemy zwłaszcza w Boże Narodzenie, zakrada się do naszego życia wiele obcych, niechrześcijańskich zwyczajów. Już teraz w miejsce dzielenia się opłatkiem w wielu zakładach pracy urządza się wieczory przy piwie w pubach. Zamiast kartek bożonarodzeniowych wysyła się “okolicznościowe pozdrowienia”. Wszystko ponoć w imię otwartości na świat, tolerancji i politycznej poprawności. Jednak taka otwartość na świat jest zamknięciem się na Chrystusa. Jest eliminowaniem Go z naszej kultury. Na takie kroki nie możemy się zgadzać.

Na naszych oczach dokonuje się proces, który Stolica Apostolska określiła przed tygodniem wobec biskupów polskich mianem „arytmii kultury”. Wyraża się ona choćby otwieraniu się na inne tradycje religijne i dziwnej alergii na wszystko, co chrześcijańskie. W stosunku do życia ludzkiego polega na tym, że z jednej strony przeznacza się wielkie środki na zabiegi ratujące życie, a z drugiej wprowadza się przyzwolenie na eutanazję. „Arytmia kultury” pojawia się w to kwestii podejścia do rodziny i wychowania dzieci. Bo jak to pojąć, że tyle mówi się o prawach dziecka, a z drugiej strony wprowadza zapis o możliwości adopcji dzieci przez pary homoseksualne?

Nie usypiajmy naszych sumień, że nas to nie dotyczy. Te problemy w zjednoczonej Europie stoją ciągle u naszych granic. Dlatego potrzebujemy duchowego przebudzenia. Nie jednorazowego impulsu, ale systematycznego działania, które na co dzień będzie wyzwalać w nas dobro i taki autentyzm wiary, na jaki zdobyliśmy się w pamiętne dni przechodzenia Jana Pawła II do Domu Ojca. Trzeba nam codziennie wracać do zwyczajnego i odważnego wyrażania swojego chrześcijaństwa w mediach, w parlamencie i na ulicach. Pierwsze dni kwietnia tego roku pokazały, że jest to możliwe. Tego skarbu, jaki Kościołowi, a szczególnie nam, Polakom, dała Boża Opatrzność na przełomie tysiącleci w osobie Jana Pawła II, nie możemy zmarnować.

Często mówi się o nas, że nasz zapał trwa krótko, jak słomiany ogień. Łatwo popadamy w apatię i zniechęcenie. Przy najmniejszych trudnościach tracimy nadzieję. Tę doczesną, ale niestety i tę wieczną. Bez nadziei nie mamy w sobie sił, aby starać się o lepszą przyszłość na ziemi i w niebie.

Jako chrześcijanie każdego dnia idziemy duchowo do Betlejem, aby być bliżej Chrystusa. W tej wędrówce, podobnie jak pasterze i mędrcy, potrzebujemy duchowych przewodników. Zadanie prowadzenia ludzi do Chrystusa i budzenia ich sumień spoczywa głownie na biskupach. Przypomniał o tym niedawno Ojciec Święty w przesłaniu do biskupów polskich. (por. Benedykt XVI do biskupów polskich 03. 12. 2005 r.) Jednak biskupi nie mogą pozostawać sami w wykonywaniu swoich zadań. Potrzeba im wsparcia ze strony kapłanów i świeckich. Szczególnie zaś ze strony tych, którzy realizują swoje powołanie w środkach społecznego przekazu.

Współczesne media nie tylko bowiem informują, ale także formują ducha odbiorców. Mogą zatem stanowić cenne narzędzie ewangelizacji. Dlatego Ojciec Święty wezwał pasterzy Kościoła w Polsce do troski o rozwój mediów katolickich, a zwłaszcza prasy, o podnoszenie jej poziomu i zakresu oddziaływania. (por. Benedykt XVI do biskupów polskich 26. 09. 2005r.)


Zadania na dzisiaj

Jesteśmy w tej dobrej sytuacji, że od kilku miesięcy mamy nasz diecezjalny Tygodnik “Idziemy”, który został życzliwie przyjęty przez samego Ojca Świętego. Jest to pismo dynamiczne i nowoczesne, którego nie trzeba się wstydzić, czytając je w miejscach publicznych. Ciszymy się, że jest ono obecne nie tylko w kościołach, ale również w kioskach, na lotnisku i w parlamencie.

Moim pragnieniem jako pasterza diecezji jest aby Tygodnik Warszawsko-Praski “Idziemy” był obok Pisma Świętego cotygodniową lekturą w każdej naszej rodzinie. Niech zawarte w nim teksty budzą nas z duchowego marazmu. Niech pokazują dobro, które można i trzeba realizować. Niech mobilizują do przyśpieszenia kroku w drodze ku Chrystusowi. Niech będą światłem, które prowadzi do Betlejem.

Naszych księży serdecznie proszę: zachęcajcie wiernych w ogłoszeniach parafialnych do przeczytania choćby jednego tekstu w naszym Tygodniku. Jeśli bowiem nie podamy wiernym zdrowej lektury, skażemy ich na korzystanie z prasy czysto komercyjnej i nasze duszpasterstwo będzie wtedy o wiele trudniejsze. Dbajcie, aby w naszych świątyniach dla nikogo nie zabrakło Tygodnika “Idziemy”. Jest to ważny element współczesnej ewangelizacji.

Na koniec przyjmijcie, Drodzy Bracia i Siostry, moje serdeczne życzenia. Nasz pierwszy błogosławiony ks. Ignacy Kłopotowski pisał przed laty, że “W chwili Komunii świętej serca nasze stają się jakby żłóbkiem, w którym Najświętsza Maryja Panna składa swojego Syna”. Życzę Wam wszystkim w te Święta tak bliskiego dotknięcia Chrystusa.

Kapłanom, utrudzonym rekolekcjami i spowiedzią, życzę trochę odpoczynku i ludzkiej wdzięczności. Siostrom zakonnym, aby mogły czerpać prawdziwą radość z naśladowania Matki Chrystusowej w jej pokornej służbie. Rodzinom, dla których Boże Narodzenie jest szczególnie ich świętem, składam życzenia miłości wzajemnej, pokoju, zgody i poczucia bezpieczeństwa, również tego materialnego. Dzieciom i młodzieży niech Boża Dziecina da tę pewność, że są autentycznie kochane przez rodziców. W intencji wszystkich ludzi dobrej woli modlę się o obfitość łask, które płyną od Chrystusowego żłóbka.

Na codzienne podążanie do Betlejem, do Domu Chleba, z serca Wam błogosławię.


+ Sławoj Leszek Głódź
Biskup Warszasko-Praski

Dod. Ks. Wojciech Lipka 24.12.2005 o 17.27