Diecezja Warszawsko-Praska
Homilia podczas Mszy w intencji śp. Papieża
Katedra, 9 kwietnia

W życiu i śmierci do Pana należymy” (Rz 14, 8)

Eminencjo, Prawosławny Metropolito Warszawy i całej Polski,
Wasze Ekscelencje, Biskupi Marianie, Piotrze i Tadeuszu z sąsiedniej Archidiecezji Warszawskiej!
Drogi Księże Biskupie Kazimierzu, pierwszy Pasterzu naszej Diecezji!
Drogi Księże Biskupie Stanisławie!
Czcigodne Kapituły Katedralna i Kolegiacka!
Bracia Kapłani!
Osoby Życia Konsekrowanego!
Przedstawiciele Władz Samorządowych i różnych instytucji życia Narodu!
Ludu Boży Diecezji Warszawsko-Praskiej!

Wiemy dobrze, dlaczego przyszliśmy tu dziś, późną godziną kwietniowego dnia. Dlaczego jest nas tak wielu. Dlaczego wciąż tyle w nas wzruszenia, duchowego napięcia, poczucia wewnętrznej przemiany.

1. Rekolekcje nadziei

Przeżyliśmy niezwykłe rekolekcje. Powiedzieć możną – wstrząsające. Przeżywamy je nadal. Rekolekcje niezaplanowane, nie ujęte w żadnych programach duszpasterskich. rekolekcje o globalnym wymiarze. Wsłuchują się w nie ludzie z różnych kontynentów, państw, systemów politycznych. Także ludzie innych religii i wyznań chrześcijańskich. Przeżywamy je szczególnie my, Polacy.

Powadzi te rekolekcje Ojciec Święty Jan Paweł II. Biskup Rzymu. Namiestnik Pana naszego Jezusa Chrystusa. Syn polskiego Narodu. Tydzień temu, 2 kwietnia roku Pańskiego 2005, o godz. 21.37 przekroczył bramy śmierci. Przedtem wzorem swego Mistrza Chrystusa wziął swój krzyż boleści, aby go naśladować. Poszedł za Nim jego śladami (por. 1 P 2,21). Jeszcze we środę 30 marca ukazał światu swą odmienioną cierpieniem twarz.

Odszedł, aby żyć, aby „być z Chrystusem” (por. Flp 1, 23). Pisał w „Tryptyku rzymskim”: „Przecież niecały umieram. To, co we mnie niezniszczalne trwa”.

Nie zaprzestał przewodnictwa w tych rekolekcjach. Głoszonych – cierpieniem. milczeniem, umieraniem, śmiercią. Odbieramy te papieskie rekolekcje jako przejmujące wyznanie wiary. Swoje cierpienie i odchodzenie ze świata nasycił przecież chrześcijańską nadzieją. Wskazał na zbawczy sens tych ostatnich godzin. Na ich związek z Krzyżem Chrystusa. „Doświadczył Cię jak złoto w tyglu i przyjął jako całopalną ofiarę” (Mdr 3, 5-60).

In manus Tuas, Domine, commendo spiritum meum”.

2. Przyszliście do mnie

Moc, siłę, piękno tej chrześcijańskiej nadziei ukazał także wczorajszy pogrzeb, odprawiony przed Bazyliką Św. Piotra. Wyraził on jasno i przejmująco komunię Kościoła ze zmarłym Papieżem, który „stanął w obliczu Pana” (por. 2 Kor 5,8). Stał się także wielkim znakiem dla świata. Wyznaniem wiary w zwycięstwo życia nad śmiercią. Znakiem triumfu Chrystusa, którego zmarły Papież był wiernym uczniem. Blask prawdy – veritatis splendor bił i od tej trumny, i od tej ceremonii, i od tej Ewangelii złożonej na trumnie, której stronice przewracał wiatr.

Byli na nim wielcy tego świata i nieprzeliczone rzesze pielgrzymów. Byliśmy na nim my – rodacy Papieża (my Polacy mieliśmy niedosyt). Uczestniczył w nim – dzięki przekazom telewizyjnym – niemal świat cały. Patrzyłem, jeden z wielkiej rzeszy biskupów katolickich przybyłych do Rzymu, na polskie sztandary, emblematy, napisy, których tak dużo wznosiło się ponad Placem. Wznosiliście je także na placach Ojczyzny, na krakowskich Błoniach, na placu Piłsudskiego w Stolicy, przed katedrami, w domach, wśród swoich. Sztandary waszych serc, uczuć, miłości do zmarłego Papieża. W jakże wielu polskich domach nocną porą zapłonęły światła pamięci i wspólnoty. Także w miejscach w jakiś sposób związanych z Ojcem Świętym. Na ulicach i placach nazwanych Jego imieniem, przy pomnikach, pamiątkowych tablicach. Szedł wczoraj ulicami Stolicy wielotysięczny marsz pamięci – biały marsz. Rozświetlony tysiącami zniczy. Pochód ludzi – w wielkiej mierze młodzieży – o gorących sercach, pełnych miłości i wdzięczności dla zmarłego Papieża. ”Szukałem was, a wy przyszliście do mnie” – to ostatnie słowa napisane papieską ręka, skierowane do młodych.

Przybyły na pogrzeb Ojca świętego miliony. Można przypuszczać, że każdy z tej wielkiej rzeszy wiedział dlaczego tam przychodzi. Za co jest wdzięczny Papieżowi. Co wraz z Jego śmiercią traci. Co od niej oczekuje.

Bracia i Siostry!
”Pójdź za mną!”. Nad trumną zmarłego Papieża, rozległy się te słowa Chrystusa Pana. Kardynał Josef Ratzinger, który żegnał Zmarłego, powiedział, że stanowiły klucz do zrozumienia życia Jana Pawła II. Wypowiedział je niegdyś Chrystus do Apostoła Piotra, opoki, na której wsparł się Kościół. Widzialnej głowy Kościoła, który „donośnym głosem„(Dz 2, 14). przemówił do Apostołów – jak przypomina dzisiejsze czytanie z Dziejów Apostolskich. 16 października 1978 roku kardynał Karol Wojtyła usłyszał to Chrystusowe wołanie. Poszedł za nim jako papież Jan Paweł II. Przewodnik Kościoła przez ponad 26 lat. Do końca swoich dni.

Umiłowani!
Przyszliśmy dziś w duchu łaski i wdzięczności za Piotra naszych czasów do naszej katedralnej świątyni – biskupi, prezbiterzy, lud Boży Diecezji Warszawsko-Praskiej.

Jeszcze nie obeschły nasze łzy, które tydzień temu, na wiadomość o śmierci Papieża – popłynęły tak obficie. Jeszcze popłyną nie raz, wywołane falą wzruszeń, wspomnień, śladów Jego obecności w naszym życiu, do których będziemy wracać.

Ale ponad nasze łzy, w miarę upływu dni, przebija się inny nurt odczuć. Refleksja nad znaczeniem tej śmierci i jej wielkością. Także nad świętością dopełnionego w ludzkim wymiarze życia Ojca Świętego.

„Santo subito” – święty natychmiast. Takie słowa skandował tłum podczas pogrzebu. Święty natychmiast. Nie oglądając się na procedury i normy kościelne. Santo subito. Święty zaraz. Święty już.

3. Papież na drogach świata

Nie chciało zamilknąć to wołanie. Zapowiedź, przeczucie, oczekiwanie, że tak się zapewne stanie. Wcześniej czy później. Że to ziarno obumarłe wyda owoc obfity. Że Kościół naszych czasów wydobędzie skarb dopełnionego życia ziemskiego Jana Pawła II. Jego wartość, wielkość, świętość.

Szedł Jan Paweł II ze swa apostolska posługą „aż po krańce ziemi”. Wziął sobie ten papież do serca określenie, że każdy następca Piotra Apostola to servus servorum Dei – sługa sług Bożych. Był świadkiem i nauczycielem prawdy, która jest w Chrystusie. Zapalał w ludzkich sercach światło Chrystusa. Osłaniał, kiedy gasło. Ukazywał człowiekowi drogę, która wiodła przez serce człowieka ku Bogu – miłującemu i miłosiernemu.

Papieska posługa zmieniała nie tylko ludzkie serca, popychając je ku górze, ku dobru, ku prawdzie. Zmieniła także współczesny świat. Dopomogła w demontażu pojałtańskiego porządku. Niosła nadzieję uciemiężonym, wzgardzonym, odepchniętym. Ta posługa w służbie prawdy i miłości nie gaśnie. Także dziś, już po śmierci Papieża, zdaje się trwać nadal. Jeśli ziarno nie obumrze, nie wyda owocu swego.

Bracia i Siostry!
Ewangelia dziś czytana przywołuje scenę, do której, jakże często odwołuje się Kościół właśnie w tym roku – Roku Eucharystii.

Scena spotkania Chrystusa na drodze do Emaus w dniu Zmartwychwstania. Poruszającą swoją plastyką, literackim ujęciem, wewnętrznym dramatyzmem. „Zostań z nami, Panie, bo ma się ku zachodowi i dzień się już nachylił”. Wiemy, co się stało: poznali Go po łamaniu Chleba. Tego, który zmartwychwstał. Złamał okowy śmierci. Nadał sens ostateczny życiu człowieka. Odkupił go i zbawił.

Karol Wojtyła w rodzinnej, wadowickiej parafii poznał siłę i moc tego chleba dzielonego w Emaus przez Wędrowca. Chleba, co stanowi wielki dar ofiarowany człowiekowi przez Chrystusa: „Bierzcie i jedzcie to jest ciało moje, Bierzcie i pijcie to jest krew moja.” A kto pije moją krew i spożywa moje ciało nie umrze na wieki.

Trzeba było doświadczeń, przeżyć, głębokiego namysłu, także przykładu ludzi: Jana Tyranowskiego, arcybiskupa Stefana Adama Sapiehy, aby dojrzała decyzja o jego kapłaństwie. A kapłaństwo wyposażył Chrystus w szczególny przywilej. Przywilej przeistaczania białego opłatka w Chleb Wiecznego Zbawienia, w Pokarm Niebieski. Obdzielania nimi innych, tych co mają serca czyste. Także przywilej wszczepiania ludzi przez chrzest w Chrystusa, w Jego zbawczą Mękę i Śmierć i chwalebne Zmartwychwstanie.

Jan Paweł II, kapłan Jezusa Chrystusa, powtarzał za Św. Pawłem: „W Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy” (Dz 17, 28). Niósł światło, dobrą i radosną Nowinę o tym Bogu, przychodzącym do nas w białym Chlebie Eucharystii. Do tych którzy stanęli na jego drodze apelował: „Nie lękajcie się!” „Musicie być mocni!”

Zaufajcie Chrystusowi! Pójdźcie za nim! On jest nadzieją świata, On jest Przyjacielem i Odkupicielem człowieka – Redemptor hominis! Chrystus – źródło Miłości, przebaczenia, także Miłosierdzia, które jest większe niż ludzkie grzechy, słabości, upadki. „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.” (Mt 11, 29).

Zostawił Kościołowi wielkie wiano, wielki plon swego apostolskiego trudu. Na trwanie. Na pożytek. Na czerpanie obfite.

Dar myśli – katechezy, encyklik, adhortacji, listów apostolskich, w których odkrywał głębię i piękno wiary.

Dar modlitwy – ufnej i wytrwałej.

Dary serca – miłującego, współczującego, nachylonego ku ubogim, ku tym co łakną chleba i sprawiedliwości. Odkrywał wielkość w każdym człowieku, zbawionym i odkupionym przez Jezusa Chrystusa.

Dar z siebie – ze swego cierpienia ostatnich lat, ofiarowanego Kościołowi. Znoszonego z heroizmem, ukrywanego przed światem. Ze swej drogi Wielkiego Piątku

Bracia i Siostry!
Fascynujemy się Janem Pawłem II. Siłą jego osobowości, ducha, intelektu, religijnego żaru. Ileż książek powstało, które próbowało rozpoznać jego wnętrze, udokumentować jego działalność, opisać jego religijność.

A może, żeby dotrzeć do zasadniczych rysów osobowości wystarczy wczytać się w zwięzły testament ogłoszony w przededniu pogrzebu. Świadectwo głębokiego ducha. Zapis motywów życia, tych najważniejszych, wyznaczających jego postawę wobec Boga, Kościoła i bliźnich.

Jest tam utrwalone świadectwo zaufania bezgranicznego Bogu. Pewność, że zwycięży nadzieja. Bo jeśli przyjdzie Pan w godzinie śmierci, to uczyni to przecież po to: „Aby narodzić się dla świata przyszłego, którego znakiem decydującym, wymownym jest Zmartwychwstanie Chrystusa”.

Głęboka miłość do Matki Bożej –Ojciec Święty pisze – Matki mojej nadziei. Był przecież Totus Tuus. Powtarzał za kardynałem Augustem Hlondem, za Kardynałem Stefanem Wyszyńskim, że zwycięstwo kiedy przyjdzie, będzie to zwycięstwo Maryi.

Miłość do Kościoła, czerpiącego w naszych czasach z wielkiego dorobku Soboru Watykańskiego II.

Głębokie uczucie do Ojczyzny ziemskiej. Wyrażane przy tylu różnych okazjach.

Wdzięczność, głęboką i serdeczną dla tych, co stanęli na drodze Jego życia.

Dziś my dziękujmy Ojcu Świętemu. Dziękujemy otwartym sercem. Nidy za mało tego dziękowania. Wdzięczności Kościoła, Narodu, każdego z nas.

4. Modlitwa dziękczynienia

Dziękujemy za tamto wielkie bierzmowanie dziejów z 1979, które rozpoczęło drogę ku wolności. Za to że nas rozumiał. Że był z nami w trudnych chwilach. Że tak wiele od nas wymagał, że przestrzegał, aby nie zmarnować daru wolności z takim trudem zdobytej. Ze to także, że tyle razy do nas przyjeżdżał. Pomagał zrozumieć kim jesteśmy. Zachęcał, byśmy byli jeszcze lepsi. Za to, że kochał polską kulturę, polską przeszłość; że mówił o niej w tylu miejscach świata. Dziękujemy, że odkrył w naszym Narodzie tyle świętości, tylu ludzi, co poszli za Chrystusem. Objawił ich światu – polskich świętych i błogosławionych. Pośród nich i Św. Faustynę Kowalską, apostołkę Bożego Miłosierdzia i błogosławionych 108 męczenników z czasów II wojny światowej. Wzywaliśmy ich wstawiennictwa podczas narodowej Mszy Św. we wtorek na Placu Marszałka Piłsudskiego.

Umiłowani!
Stajemy, wspólnota Diecezji Warszawsko – Praskiej, w duchu wdzięczności i miłości wobec zmarłego Ojca Świętego. Dziękujemy za powołanie do życia w 1992 r. naszej Warszawsko-Praskiej Diecezji.

Dziękujemy za biskupa Kazimierza, pierwszego pasterza naszej diecezji, za jego biskupów pomocniczych śp. biskupa Zbigniewa Józefa i biskupa Stanisława. Za Seminarium Duchowne, za powołane do życia instytucje diecezjalne, których tworzeniem i umacnianiem Ojciec Święty żywo się interesował. Za ustanowienie Kapituł: Katedralnej i Kolegiackiej w Radzyminie. Za podniesienie naszej Katedry do godności Bazyliki mniejszej.

Dziękujemy za błogosławioną obecność Ojca Świętego na terytorium naszej Diecezji. W 1983 roku, jeszcze przed powstaniem naszej Diecezji, na Stadionie X-lecia mówił, że „pragnienie zwycięstwa, szlachetnego zwycięstwa, zwycięstwa okupionego trudem i krzyżem, zwycięstwa odnoszonego nawet przez klęski – należy do chrześcijańskiego programu życia człowieka. Również życia narodu”. A był to czas po stanie wojennym, czas zdeptanych nadziei na życie w wolności, trudny, bolesny czas.

W 1991, w Bazylice Najświętszego Serca Jezusowego przy ul. Kawęczyńskiej, podczas uroczystości otwarcia II Synodu Plenarnego w Polsce, na progu odzyskanej przez Państwo i Naród wolności zachęcał: „Niech odnowi się Kościół w naszej ojczystej ziemi na miarę czasów, ku którym idziemy. Niech odnawiając się, potwierdzi całą swoją tysiącletnią tożsamość, aby słowo Boże wróciło do wszystkich pełne swej zbawczej mocy.”

Dziękujemy za historyczny pobyt w nowo otworzonej Diecezji 13 czerwca 1999 roku. Nawiedzenie cmentarza bohaterów wojny 1920 roku w Radzyminie. Świadectwo wielkiego szacunku i pamięci Ojca Świętego o tamtym wiekopomnym zwycięstwie na przedpolach Warszawy, które zatrzymało pochód komunizmu ku Europie. Ocaliło polską niepodległość. Pozwoliło pokoleniu Karola Wojtyły wzrastać w wolnej Polsce. To tam Ojciec Święty wypowiedział słowa wdzięczności, skierowane ku tym, którzy wtedy – w roku jego urodzenia – „podjęli walkę z najeźdźcą i zwyciężyli, płacąc za to swoim życiem”.

Dziękujemy za Liturgię Słowa przed naszą Katedrą pod wezwaniem Św. Michała Archanioła i Św. Floriana. Życzył wtedy naszemu młodemu Kościołowi diecezjalnemu trwania wzorem apostołów w łamaniu chleba i w modlitwach. Mówił nam o potrzebie czynów miłości, które potrzebne są światu, aby ludzie widzieli nasze dobre uczynki i chwalili Ojca, który jest w niebie (por Mt 5,16). I zostawił nam pamiątkę swej miłości do naszej ziemi: „Witaj, ziemio mazowiecka, ziemio umiłowana, ze swoją bogatą tradycją religijną i swoja chwalebną historią” – tak witał wtedy naszą Diecezję.

Dziękujemy za błogosławioną Bolesławę Lament, która część godzin swego życia oddała warszawskiej Pradze, za Sługę Bożego Ks. Ignacego Kłopotowskiego, założyciela Zgromadzenia Sióstr Loretanek, którego proces beatyfikacyjny dobiega końca.

Dziękuję i ja za to, że przez Ojca Świętego zostałem posłany do Kościoła Warszawsko- Praskiego, abym był jego drugim pasterzem i przewodnikiem ku Chrystusowi. Jeszcze tak niedawno, w styczniu bieżącego roku, dziękowałem za to osobiście Ojcu Świętemu. Usłyszeliśmy wtedy – był wtedy wraz ze mną Ks. Biskup Stanisław – słowa świadczące o żywym, serdecznym zainteresowaniu Ojca Świętego naszą diecezją, otrzymaliśmy błogosławieństwo papieskie dla naszej posługi biskupiej.

Dziękujemy za ten dar obecności u nas, i z nami. Może jeszcze bardziej cenny dziś, kiedy Ojciec Święty odszedł do domu przedwiecznego Ojca. Jego obecność pośród nas stać się powinna trwałym elementem naszej diecezjalnej tożsamości. Potrzebnej i w wymiarze diecezji, i w wymiarze miasta. Trzeba pamiętać, i warto pamiętać, że On tutaj był, dzielił z nami godziny swego życia. I ofiarował nam swoją modlitwę.

Nadejdzie czas, kiedy poszukamy trwałej formy utrwalenia tamtej historycznej obecności. Niech wizyta papieska stanowi trwały klejnot przechowywany w skarbcu pamięci naszej Diecezji, przekazywany młodym pokoleniom.

Umiłowani Bracia i Siostry!
Spotykamy się na dziękczynnej modlitwie za to wspaniale i owocujące dzieło posługi Ojca Świętego – obfite, dorodne, owocujące. Za to spełnione podczas Jego pontyfikatu zadanie, jakie Juliusz Słowacki stawiał w swym proroczym wierszu słowiańskiemu papieżowi, że „Boga pokaże w twórczości świata – jasno jak w dzień.

Jan Paweł II spoczął w podziemiach Bazyliki Św. Piotra, pośród swych poprzedników. Spoczął blisko tego, który rozpoczął papieską posługę – Św. Piotra Apostoła. W grobie, w którym do niedawna spoczywały doczesne szczątki papieża Jana XXIII – papieża uśmiechu – dziś błogosławionego. To on rozpoczął dzieło Soboru Watykańskiego II, Soboru, który wywarł tak duży wpływ na osobę Jana Pawła II.

Trwa w sercu Kościoła i w sercu Narodu z którego wyszedł. Także w sercu ludzi tego miasta – wiernego, niezwyciężonego i doświadczonego. To tutaj wolał o to przyjście Ducha Świętego, dla zmiany, dla odnowy, dla wyjścia z duchowego letargu.

W ostatnich dniach znów odczuliśmy tchnienie Ducha Pocieszyciela i Ducha Prawdy. Jego powiew. Jego moc. Szczególnie pośród was, droga młodzieży. Dziękuję za Waszą postawę, za duchową jedność ze zmarłym Papieżem. W dniach agonii, w godzinie śmierci. Za ten powiew „wiosny Ducha”. Modlitwy w kościołach, na placach, w rozświetlonych lampionami kręgach pamięci.

Ojciec Święty potrafił – jak nikt inny – odnajdywać klucz do serc młodzieży. Był wciąż młody, mimo ciężaru lat i choroby. Zachował duchową radość, wrażliwość na urodę świata, dowcip i wdzięk – przyrodzone cechy młodości. Dostrzegała to młodzież w lot. Także to, że jej nie schlebiał, że jej nie kokietował. Stawiał wysoko poprzeczkę. Traktował poważnie. Dlatego był kochany.

Pójdziecie teraz w dorosłe życie bez niego. Zabraknie radosnego przekomarzania się na Franciszkańskiej, wołania „Zostań z nami!” Ale wciąż powinniście pamiętać o jego słowach, o zostawianych przez niego zadaniach. Przypomnijmy dziś jedno: „Brońcie krzyża!” A „bronić krzyża” dziś – to bronić polskiego dziedzictwa, wiary, kultury, tożsamości. Przyznawać się do niego, odkrywać jego atrakcyjność i aktualność. A także – jeśli trzeba – brać ten krzyż na swoje ramiona, bez wahań, bez ociągań, z nadzieją złożoną w Jezusie, i iść z nim przez życie, przez Polskę.

Jesteście, młodzi Przyjaciele, pokoleniem w drodze. Często jej kierunek i cel wydaje się niejasny. Jak uczniom, co szli w dniu Zmartwychwstania do Emaus: zalęknieni, niepewni jutra, szczególnie wtedy, kiedy przyszła godzina zmroku i trzeba było szukać noclegu i posiłku. „Panie, zostań z nami, bo ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił.” Zostań z nami, bo i my nie radzimy sobie!

Szukajcie i Wy pewnego Przewodnika na drogach waszego młodego życia; szukacie kogoś kto ostrzeże i nie pozwoli, aby obrana droga zaprowadziła Was na manowce.

Szukał takiego Przewodnika w swej młodości Karol Wojtyła. Stał na rozdrożu: mógł zostać aktorem, poetą, polonistą, ale usłyszał i odpowiedział na głos Pana: „Pójdź za mną!” i szedł za Jezusem do końca swych dni.

Dziś nadal potrzebujemy, także i w naszej Diecezji, młodych ludzi, którzy otworzą swoje serca na wołanie: „Pójdź za mną!” i wybiorą drogę życia kapłańskiego lub zakonnego. Bo wciąż są potrzebni ci, co będą rozdawali Ludowi Bożemu Chleb Życia i Słowo Boże.

Dzięki naśladowaniu Jezusa zmarły Papież stał się dla milionów świadkiem, mistrzem, wzorem wciąż aktualnym i wciąż atrakcyjnym. Dziś i Waszemu pokoleniu, drodzy młodzi przyjaciele, stawiamy go jako pewnego i niezawodnego przewodnika po drogach Waszej młodości. On zawsze wskazywał Jezusa, jako niezawodny fundament życia i zachęcał do praktykowania przykazania miłości w każdym miejscu i w każdym czasie.

Bracia i Siostry!
W takiej chwili jak ta, przeżywamy duchową wspólnotę z Kościołem, z osieroconą Katedrą Piotrową. Zawsze na przestrzeni dziejów byliśmy wierni Rzymowi – Stolicy Chrześcijaństwa.

Przez 26 lat pontyfikatu Jana Pawła II papieski Rzym nasycił się polską obecnością. Mówiono, że bywaliśmy tam dumni, głośni, nawet wyniośli. Teraz nadejdzie inny czas, a Rzym pozostanie ten sam – Miasto Wieczne, siedziba kolejnego Piotra naszych czasów – widzialnej głowy Kościoła.

Dzisiejszego wieczoru módlmy się też o dobry wybór następcy Jana Pawła II, który będzie miał miejsce w Kaplicy Sykstyńskiej. Myślał już o tym konklawe zmarły Papież. Zostawił ślad tego w strofie Tryptyku Rzymskiego: „I tu właśnie, u stóp tej przedziwnej sykstyńskiej polichromii, zbierają się Kardynałowie – wspólnota odpowiedzialna za dziedzictwo kluczy Królestwa.” Módlmy się o światło Ducha Świętego dla elektorów, bo od tego wyboru zależeć będzie najbliższa przyszłość Kościoła.

Umiłowani!
Stajemy przy Ołtarzu Pańskim, w kapłańskim kręgu szafarzy Chleba Życia. Dziękujemy za obfity plon kapłańskiej, biskupiej i papieskiej posługi Karola Wojtyły – Jana Pawła II. Za to życie w służbie prawdy, miłości i nadziei.

Żegnamy go na drogę wieczności tam, gdzie omnia nuda et aperta sunt ante oculos Eius – tam, gdzie wszystko odkryte i odsłonięte jest przed oczyma Boga.

Powtarzamy za Prorokiem Danielem z dzisiejszego czytania: „Dałeś mi poznać drogi życia i napełnisz mnie radością przed obliczem Twoim.” Janie Pawle, dziękujemy za drogę Twego życia zawierzonego Maryi przez zawołanie Totus Tuus i wierzymy, że stoisz już przed Najświętszym Obliczem Odwiecznego.

„U Pana jest bogate Miłosierdzie i obfite u Niego odkupienie”.

Trwaj w miłości Boga, Dobry Pasterzu Kościoła Powszechnego.

Alleluja, Amen.

Dod. Ks. Wojciech Lipka 14.04.2005 o 23.32, akt. 9.04.2013 o 12.18