DIECEZJA WARSZAWSKO-PRASKA
Homilia Abp Sławoja Leszka Głódzia
Katedra, Msza Krzyżma 2005

Trwajcie w jedności Kościoła

Bracia Kapłani!
Umiłowani w Chrystusie Bracia i Siostry

Wysłuchaliśmy przed chwilą zapowiedzi proroka Izajasza: „Wy zaś będziecie nazwani kapłanami Pana, mienić was będą sługami Boga naszego”. (Iz 61,6a)

To wielkie i zaszczytne powołanie: być kapłanem Pana i sługą Boga naszego. A nawet więcej niż sługą. I więcej niż przyjacielem. Bo każdy z nas, gdy staje przy ołtarzu, występuje w imieniu samego Chrystusa. Jako drugi Chrystus.

Nad Hostią w czasie przeistoczenia wypowiadamy przecież słowa: „... to jest Ciało Moje”. Konsekwencje tego zjednoczenia odsłania Jan Paweł II w tegorocznym Liście do kapłanów na Wielki Czwartek. Pisze: „(...) życie kapłańskie winno mieć ze szczególnego tytułu kształt eucharystyczny. Słowa ustanowienia powinny zatem być dla nas nie tylko formułą konsekracyjną ale formułą życia" (pkt 1).

Cóż to oznacza dla nas w praktyce?
Czytamy dalej, że kapłan realizuje w swoim ciele owo „bierzcie i jedzcie”, przez które Chrystus w czasie Ostatniej Wieczerzy powierzył siebie samego Kościołowi, gdy przyjmuje autorytatywne rozeznanie biskupów, kierując się posłuszeństwem z miłości i rezygnując nawet z „uprawnionych przestrzeni wolności”. (por. List na Wielki Czwartek, pkt 3).

Kapłaństwo zostało ustanowione dla Eucharystii. W niej się najpełniej realizuje. Jednak Eucharystia nie może być sprawowana inaczej, jak tylko w duchu służby i w jedności z całym Kościołem. Mówi o tym Encyklika Ecclesia de Eucharystia: „Komunia kościelna zgromadzenia eucharystycznego jest komunią z własnym biskupem i z Papieżem”. (EdE 39).

Dlatego tak wielkie znaczenie dla Kościoła i dla każdego z nas, ma ten dzień w roku liturgicznym, który właśnie przeżywamy. Na całym świecie księża gromadzą się dzisiaj w katedrach, by w obecności swoich biskupów, odnowić przyrzeczenia złożone w czasie święceń kapłańskich. Nie przypadkowo czynią to na kilka godzin wcześniej, zanim będą przewodniczyć Liturgii Wieczerzy Pańskiej i wspominać ustanowienie Najświętszego Sakramentu. Eucharystia wymaga bowiem jedności i ją buduje.

W ten Wielki Czwartek, po raz pierwszy, odbiorę odnowienie przyrzeczeń od kapłanów Diecezji Warszawsko-Praskiej: Od tych, którzy pierwszy raz składali swoje przyrzeczenia, gdy przyjmowali święcenia kapłańskie z rak Kardynała Augusta Hlonda, Kardynała Stefana Wyszyńskiego, Kardynała Józefa Glempa, Biskupa-Seniora Kazimierza Romaniuka i z rak innych biskupów. W tym również z rąk Arcybiskupa Stanisława Galla.

W obrzędzie święceń kapłańskich zawsze zawarte było pytanie: „Czy przyrzekasz mnie i moim następcom cześć i posłuszeństwo?” Mnie i moim następcom. Taka jest bowiem natura Kościoła, że biskupi są dawani do diecezji, i w pewnym momencie kończą swoją misję. Przechodzą na zasłużony odpoczynek, obejmują inne diecezje, albo kończy się bieg ich ziemskiego żywota. Na ich miejsce przychodzą nowi. A Kościół trwa dalej i „Bramy piekielne go nie przemogą”. Nie przemogą go żadne knowania Złego Ducha, który jest ojcem wszelkiego kłamstwa i podziałów.

Z perspektywy wieków historii Kościoła, również moje posługiwanie w tej Diecezji jest tylko chwilą. Tym bardziej więc chcę ją wykorzystać tak intensywnie, jak tylko potrafię. Kierując się wyłącznie pragnieniem chwały Bożej i dobrem Kościoła. Z całą swoją ekspresją i dynamizmem. Być może idąc czasem na skróty.

Urząd pasterza Kościoła Warszawsko-Praskiego pojmuję bowiem jako zadanie do wypełnienia. Nie beneficjum, ale oficjum, które w imieniu Chrystusa, jedynego Pasterza, powierzył mi Ojciec Święty. Dlatego, chociaż zakończyłem swoją misję w Ordynariacie Polowym Wojska Polskiego, to nie przybyłem tu bynajmniej z zamiarem dożywania swoich lat na wcześniejszej emeryturze. Zresztą, czy ktokolwiek z nas ma prawo się oszczędzać, gdy w każdej Mszy świętej Chrystus oddaje nam się cały? Gdy Ojciec Święty daje nam przykład służby Kościołowi do ostatniego tchnienia? Gdy każdy Jego dzień jest potwierdzeniem zawołania: „Totus Tuus”- „Cały Twój”?

Diecezji Warszawsko-Praskiej oddaję całe swoje serce i wszystkie siły. Poślubiłem ją przed półrokiem. I odtąd jest ona moją jedyną ziemską miłością. Przypominam sobie o tym codziennie, gdy wkładam na rękę pierścień biskupi. Zgodnie z tym, co pisał Jana Paweł II we Wstańcie, chodźmy: „Włożenie pierścienia oznacza, że biskup jest zaślubiony Kościołowi. (...) dla mnie jest on codziennym przypomnieniem o wierności” (str. 37).

Ten drobny znak pomaga mi codziennie pamiętać o odpowiedzialności przed Bogiem za całą Diecezję. Za wypełnienie się w niej każdego powołania. Nie tylko mojego. Ale również powołania każdego z naszych kapłanów, osób zakonnych i świeckich, (por. „Wstańcie, chodźmy”, str. 36). Żeby z tego, co Bóg mi powierzył niczego nie stracić, (por. J,6,39).

Szczególną troską, zgodnie z tym, co mówiłem podczas ingresu do naszej katedry, chcę jednak otaczać was, drodzy bracia w kapłaństwie. Powtarzam: chcę być proboszczem proboszczów. Duszpasterzem duszpasterzy. Chociaż nie zamierzam przez to rezygnować z bezpośredniego nauczania wszystkich wiernych.

Drodzy Księża!
Dzisiaj bardzo potrzebujemy jedności w Chrystusowym kapłaństwie. Przy ołtarzu i poza ołtarzem. Na plebaniach, w mediach i na uczelniach. By mówić jednym głosem.

Tylko w ten sposób możemy poradzić sobie z wyzwaniami, które niesie współczesność. Pamiętamy przecież modlitwę Chrystusa za Uczniów: „Ojcze, spraw, aby i oni stanowili w Nas jedno, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał. ( J17,21).

Ta jedność, zwłaszcza między kapłanami, biskupami i Papieżem, ma być potwierdzeniem prawdziwości Ewangelii. Tego świadectwa jedności bardzo potrzebuje świat, dotknięty laicyzacją, relatywizmem i upadkiem autorytetów.

Zadbajmy więc, aby Eucharystia zawsze była sprawowana w jedności z całym Kościołem. Według rytu zapisanego w obowiązujących księgach liturgicznych i zgodnie z zaleceniami wydanymi dla naszej Diecezji.

Liturgia jest bowiem dziełem Kościoła, a nie prywatną sprawą danego kapłana. Jesteśmy sługami, a nie panami Liturgii. Dlatego nie może na własną rękę niczego we Mszy św. zmieniać, dodawać, ani ujmować, (por. Wstęp do Mszału, pkt 24).

Posłuszeństwo normom liturgicznym i dyscyplinarnym jest częścią owej duchowości eucharystycznej, o której wspomina Ojciec Święty w tegorocznym Liście do Kapłanów na Wielki Czwartek. Jest częścią „wydania się” kapłana, wraz z Chrystusem, do dyspozycji Kościoła.

Eucharystia nie może stawać się miejscem wyrażania prywatnych form pobożności i fantazji. Nie ma godziwego przeżywania Eucharystii tam, gdzie panuje duch sekciarstwa. Gdzie nie szanuje się zarządzeń Ojca Świętego i biskupa diecezji. Przecież nieprzypadkowo wymieniamy ich imiona w Modlitwie Eucharystycznej. Ma to być znakiem naszego trwania w jedności Kościoła.

Jedność z Kościołem i między braćmi w kapłaństwie nie kończy się z chwilą powrotu do zakrystii. Chcę współtworzyć z Wami również tę wspólnotę poza ołtarzem. Chcę Was rozumieć, wspierać i prowadzić. Chcę uczestniczyć w Waszych troskach i radościach. Moim pragnieniem jest, aby żaden kapłan w naszej Diecezji nie czuł się odrzucony ani zapomniany. Moja „plebania” jest dla Was zawsze otwarta.

Zapraszam do licznego udziału w naszych diecezjalnych spotkaniach. Zawsze cieszę się waszą obecnością. Wy jesteście moją najbliższą rodziną, (por. Mt 12, 46-50)

Chcę wiedzieć o każdym kapłańskim cierpieniu. Bo to również moje cierpienie. Stanowimy przecież jedno ciało w Chrystusie. Mamy udział w jednym kapłaństwie. Byłoby nienormalne, gdyby biskup pojawiał się przy księdzu dopiero na jego pogrzebie. Proszę więc braci w kapłaństwie, szczególnie księży dziekanów, o większą wrażliwość i zainteresowanie mnie każdym kapłańskim niedomaganiem. Również tym duchowym i moralnym. Żeby nie było za późno.

Bądźcie za siebie nawzajem odpowiedzialni. Kapłan, jako świadek Chrystusa musi się wyzbyć wszelkiej małoduszności i tchórzostwa. Nie można być obojętnym. Miłość bliźniego każe czasem zdobyć się na upomnienie braterskie. Nie zawsze musi robić to biskup. Ale czyńmy to zawsze z delikatnością. Mamy głosić prawdę – nie poprawność.

Bracia Kapłani!
Dbajcie o umacnianie wspólnoty między wami w dekanatach i w parafiach. Zachowujcie dobre tradycje pomagania sobie podczas rekolekcji parafialnych i odpustów. Odwiedzajcie się przy różnych okazjach. Dbajcie o kapłańskie przyjaźnie. Wspomagajcie się dobrą radą. Wiemy przecież z doświadczenia, że pierwszym przejawem kryzysu i sygnałem o możliwości porzucenia kapłaństwa jest to, gdy ksiądz zaczyna unikać kontaktów ze współbraćmi.

„Wspólnota kapłańska ożywiona duchem braterstwa sakramentalnego jest bardzo ważnym środowiskiem formacji duchowej i duszpasterskiej. Jest niezbędnym środowiskiem życia każdego kapłana. Pozwala mu wzrastać w świętości i stanowi niezawodne oparcie w trudnościach.” (Jan Paweł II „Dar i tajemnica”, str. 65-66).

Oczekuję, szczególnie od Księży Proboszczów, że nigdzie w naszej Diecezji nie będzie takiej parafii, w której księża nie mieliby zapewnionego wspólnego stołowania na plebani! Przy stole łatwiej się zrozumieć, ustalić program duszpasterski, wymienić poglądy. A może kiedyś ta wspólnota stołu zaowocuje wspólną modlitwą?

W swoich modlitwach pamiętajmy również o tych, co porzucili służbę Chrystusowi. Oni dalej są naszymi braćmi. Nie możemy o nich zapomnieć, choć w pewnym momencie życia okazali się synami marnotrawnymi; tylu czeka na powrót.

Cieszę się z dobrej współpracy duchowieństwa diecezjalnego i zakonnego. Wspólnota kapłańska, jako pochodząca z ustanowienia Bożego i wynikająca ze święceń, jest bardziej pierwotna w Kościele, niż formy życia wspólnotowego nadane przez świętych założycieli. Za zrozumienie tego dziękuję szczególnie Wam, księża zakonni.

Siostry zakonne, których tak wiele mieszka, pracuje i modli się w naszej Diecezji, proszę o wsparcie dla nas – kapłanów w naszym zmaganiu o świętość i wierność Chrystusowi. Jako Oblubienicom Chrystusa nie jest Wam przecież wszystko jedno, jacy będą Jego kapłani. Pamiętajcie o słowach Chrystusa wypowiedzianych do Apostołów: „Kto was przyjmuje. Mnie przyjmuje”, (por. Mt 10,40).

Wszystkich księży, siostry zakonne i świeckich zapraszam do udziału w moim zatroskaniu o Seminarium Duchowne i o tych, których Bóg w najbliższym czasie powoła do kapłaństwa. Proszę Was o modlitwę w ich intencji. Zaś wszystkich kapłanów proszę o otwarte serce dla naszych kleryków i dla tych, w których duszach powołanie dopiero kiełkuje. Pielęgnujcie je. Służcie dobrym przykładem.

Albowiem, jak zapewnia nas Ojciec Święty: „Z pewnością nie zabraknie powołań, jeśli podniesie się jakość naszego życia kapłańskiego, jeżeli będziemy bardziej święci, bardziej radośni, bardziej gorliwi w naszym posługiwaniu”. (List na Wielki Czwartek 2005, pkt 7).

Niech w tym podnoszeniu jakości kapłańskiego życia pomoże nam odnowienie naszych przyrzeczeń. Niech to będzie powrót do źródeł naszej pierwotnej Miłości, dla której poświęciliśmy swoje życie, (por. Ap 2,4) Abyśmy rozpali w sobie na nowo charyzmat Boży, który otrzymaliśmy przez włożenie rąk. (por. 2 Tym 1,6).

Dod. Ks. Wojciech Lipka 24.03.2005 o 16.28